sierpnie

sierpień

cierpień

Az chce się napisać,  że nie. Że już dobrze. Fizycznie. Psychicznie. A w sumie chuj.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

O jak śmierć na dokładkę

Fizycznie, narazie jakby się udało.  Jestem saba/nie jem/nie mogę pić i parę innych niedogodności a tak walczyłam jak lew, żeby wreszcie wyjść.

 

Wyszłam i czekam na M. Musimy przeprowadzić dosyć trudna rozmowę – i to mnie martwi – a jednak oczekuje jej zdecydowanie za bardzo. Demn ju stipid girl. Kazde spojrzenie na ojomowskie drzwi wywojalo mi kankana w zoladku –  z nadzieją- chooc płonną – ze moze i tym razem go zobaczę. Głupie? ,nigdy nie wyglądałam gorzej fizycznie. A jednak zaklinałam je godzinami – bądź,  bądź,   bądź. Niestety jestem marnym szamanem. ha! Może wtedy nie przypieliby mnie pasami do łóżka.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

O jak śmierć

Ostania bezsenna noc w warszawie. Druga po wyjściu z oiomu. Ta ketamina inna niż poprzednia. Pojecia piekła jest synonimem oiomu. Pamiętam majaki i mój rozpaczliwe rzęchot – ja tu ginę mamo… kiedy przestano mnnie intubować. Prawie 10 dni. Tyle trwało a nie pamiętam ostatnich 2-3ech tygodni.  Opowiadają mi ludzie co robilam, co się działo….ale nie nie, nie ze szpitala. Stemtad pamiętam większość.

 

Zastanawiajace, że myśli pprzeplatane majakami. Mial czas na naprawdę duże podsumowanie w sobie.  Dalej nie wiem czy Bóg istnieje, nie wystraszylam się tak bardzo smieŕci, że jak trwoga to do a mimo to ostatniego poranka się wypowiadałam – spowiedź była szybka i naprawdę bardzo zła.  Jedyna Jego refleksją na moje słowa było zdanie jakoby -przedmalzenski seks ściąga na mnie plagi i kary Boskie i tak Bóg daje mi znać ze włożyć może tylko mąź. Czyim kanonie? Przyjęłam ta spowiedź bardzo spokojnie,  bez kłamstwa w zgodzie uslalam sobie :”może ma zły dzień?  może się totalnie do takiej spowiedzi nie nadaje. Bo jeżeli ją powtórzę to będze to mam nadzieje długa choć pewnie bardzo bolseana ze sobą/mìędzy sobą. Taka będzie zdecydowanie właścisza o ile. Nigdy nie pojmę bezsensu tego w związku, w miłości.  Przeciez pukać to można co noc całe miasto i byłoby leiej lub  pdoobnie?

Uproszczam- wiara jest łaską- może ja straciłam, może nigdy nie byla odpowiednio głęboka. Nie wiem.

 

Muszę na spokojnie. To przemyśleć.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

deszcz na betonie

„Twoja skóra pachnie jak ostatnie dni wakacji
Dziś powietrze pachnie jak ostatnie dni wakacji
Deszcz na betonie, deszcz na betonie
Twoja skóra pachnie jak ostatnie dni wakacji
Po co mi ten pociąg, skoro ciebie nie ma na stacji
A melodia się urywa niby Hejnał Mariacki…”

 

Cierpię w samotności bo nikt nie zrozumie jak można tak kochać. Beznadziejnie. Za nic. Do bólu kości. Do szpiku. Doskonale pamiętam jak teskniłam wtedy (kiedy odszedłeś po miesiacu i nic nie obiecywałeś) a nie pamiętam co robiłam dziś rano. Doskonale pamiętam dotyk twoich dłoni, brzmienie śmiechu i smak Twoich ust po kawie i wódce. Pamietam dom, nasz. Wszustkie szczegóły i dach z którego miałam skoczyć.

Tak kurewsko nie chcę pamiętać…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

He speaks with my words

 

https://m.youtube.com/watchv=x8Yr8Qmg3rQ

„Nigdy nie mogłem ci kurwa wystarczyć, co?
Nikt cię nie kochał bardziej.
Dziś, kiedy jesteśmy starsi,
to zaczynam kumać, kiedy to przestało być ważne,
więc powiedz co jest ze mną nie tak znów,
że moje wsparcie było gówno warte
i nie śmieszą cię już moje żarty.
Wiesz, potrzebuję też czasem mieć oparcie w kimś.
I nawet nie próbuj mówić mi,
że to nieważne dziś, że wtedy poszłaś z nim.
Ja musiałem zostać z tym,
ale nie martw się, jakoś się z tego wyliże.
Mimo wszystko cię nie nienawidzę, choć chciałbym.
Kurwa, nie wiem jak mogłaś!
Powiedz, co? Powiedz, przecież nie liczyło się nic bardziej od nas.”

Nie wiem co się z Tobą stało.  Z nami. Kiedy przestałeś mnie kochać i czy na pewno. Przecież widziałam emocje kiedy przytulałeś mnie na szpitalnym korytarzu. Żal mi siebie bo byłeś Jedynym, któremu wierzyłam. Że miłość. Że śmierć. Starość. My.

Ale nie martw się.  Nakurwiam się z życiem. Nie jestem sama. Byłoby świetnie. Gdyby.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

alive !

 

„Go get your guns and your switchblade knives
And cut it up
Kill the ones who speak if they speak of us
Cause they’ll never really tame us”

to była pierwsza rzecz, która zahipnotyzowała mnie po wyjściu ze szpitala. przeżyłam. 5 dni oiomu. narkozy. wlewów ketaminy. resetowania mózgu. ożeszkurwajapierdolę! było \ jest nadal ciężko…. ale Ż Y J Ę – pierwszy raz od ponad dwóch lat – żyję. śmieję się, zachwycam światem. cieszę się jak dziecko.  no i jest On. blisko. i jest mi z tym dobrze. bardzo. kurwa. bardzo.

no trouble. 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

szpital

a więc za chwilę wyjeżdżam. od jutra czekają mnie 4 dni OIOM-u. narkozy. halucynacji. lęku. samotności. walki.

dam radę. kurwa muszę. od tego zależy czy będę żyć. bo jeśli nic się nie zmieni, to przysięgam, że się zabiję.

jeśli Bóg istnieje to niech ma mnie w opiece, bo boję się. kurewsko. amen.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

widzę twój obraz


„Chciałbym powiedzieć jej jak bardzo ją kocham
Ale prosiła mnie, bym dzisiaj nie mówił o tym
Uśmiecha się i ma ten dołek w policzku
Który tak bardzo lubię i, kurwa mać, jest śliczna
Chyba nie widzi jak w dłoni drży mi zapalniczka
Ale ręce mi się trzęsą, nie chcę, żeby wyszła
Może nie umiem być już ani trochę lepszy
Lecz jeśli to nie jest miłość, to chyba Bóg jest ślepy
Przecież jest między nami tyle fajnych rzeczy
I, kurwa, co się z nimi stało? Nie wiem. Kiedy?
Chcę jej powiedzieć, że dla mnie jest najlepsza
I zrzucić wszystko z blatu stołu i się pieprzyć
Ale spogląda na mnie i nawet się cofa
I nie chce żebym mówił o tym, żebym próbował
I nie chce żebym patrzył tak na nią, prosto w oczy
Bo nie chce musieć mówić mi, że już mnie nie kocha”

jebany dołek w policzku. kurwa, klnę na 6-stym piętrze tak głośno, że słychać mnie u ciebie na 8-mym. to tylko 300 km. niespełna.
mam rozdwojenie jaźni, pieprzę się z nim i jest fajnie. tylko kiedy patrzy na mnie kochającymi oczami…

pamiętam swoje oczy. wlepione. w ciebie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

jak nikt

cały dzień słucham typa. zgrywam zdjęcia, miny. smsem wysyłam cycki. kill me.

please.

kiedy przestanę za nim tęsknić, umrze część mnie. w końcu nikt nie sprawiał, że się śmiałam, tak jak on.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

bym

napiłabym się wódki, to brzmi dobrze w tekście

wreszcie
skopałabym kogoś na ulicy, to brzmi świetnie

chodźmy kogoś zabić
zapić się

nareszcie

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

dream big fly high

marzę o poranku bez bólu. o wieczorze bez obezwładniajacego i paraliżującego lęku. o godzinach, w których sufitowanie byłoby przyjemną projekcją ulubionego film, a nie pustką i rozdzierającymi serce obrazami. o stabilności. o beztroskiej wycieczce w nieznane, z kimś kto będzie trzymał mnie za rękę i już nigdy nie puści. biegnących bosych stopach mokrych od rosy. o ognisku nad jeziorem, nagiej kąpieli nocą. o śmiechu szczerym i z głębi duszy.

o tobie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

empty

„Nie mam dla Ciebie miłości, ktoś tu był przed Tobą
Nie ma we mnie miłości, odchodząc zabrał ją ze sobą
Nie mam dla Ciebie miłości, ktoś tu był przed Tobą
Nie ma we mnie miłości, odchodząc…”

czuję się swobodnie w jego mieszkaniu. nie myślę o jego kobietach i orgazmach. spokojnie zaciągam się papierosem i czekam aż wróci z pracy. zasypiam opleciona jego wielkimi ramionami. z pozoru jestem spokojna. uśmiecham się i jest dobrze, gdy jest

 

ale mnie

nie ma

jestem na dachu kamienicy z widokiem na centrum. pijana miłością. ekstazą. wybucha we mnie szczęście jak fajerwerki i spalam się. a potem otwieram oczy, widzę Cię – stoisz przede mną z dołeczkiem w policzku a ja nie wiem czy bardziej Cię kocham czy nienawidzę…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

away

niech to zniknie. Boże jeżeli istniejesz zabierz to ode mnie. nie chce go kochać.  chcę żeby zniknął. żeby zniknęło to uczucie. już nie pytam w przestrzeń „dlaczego?”. po prostu daj mi go nie kochać. nie tęsknić. nie śnić. nie marzyć. nie wyć z bólu.

jeśli się nie da, to daj mi odwagę by umrzeć.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

zły pomysł

spierdalaj głupia dziwko . nie znaczysz dla mnie nic. twój oddech może być na innym karku, a język w innych ustach. mam na ciebie wyjebane. rób co chcesz tylko się nie zbliżaj. jesteś dla mnie nikim.

ten pomysł był zły. jak ty. 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

kul awa

nie ma we mnie uczuć. palę na Jego balkonie i patrzę. 6 pięter dzieli mnie od spokoju. ciszy. końca. wiem ale nie skaczę. idę umyć naczynia, jakby to mogło wyprać mi życie. dać namiastkę porządku… cała jestem chaosem i lękiem. boję się jego tatuaży i kocich tęczówek. boję się silnych ramion, w których możnaby słodko zasypiać. boję się zbieżnych. historii z podobnym finałem. czuję się pusta. cokolwiek by zrobił. i choć jest cudowny myślę o innych dłoniach…innych oczach… innej mnie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

emptyness

wydmuszka

mam pociąg
do snu
łóżka
On zduchnął
marzenia z moich włosów
i snów

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

you

masturbuję się
myślami
o Tobie

kolejny raz
nie doszłam

do puenty

nie starczyło
nam wódki
na wieczność

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czsie tu chuju

Posłuchaj, porzucona przezeń,
Nieznana mi przyjaciółko:
W rozpaczy swojej
Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
Na smugę cienia nie wbiegaj,
Zaczekaj, trochę zaczekaj!

Przysięgam wam, że płynie czas!
Że płynie czas i zabija rany!
Przysięgam wam, przysięgam wam,
Przysięgam wam, że płynie czas!
Że zabija rany – przysięgam wam!

Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas.
(Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
Po was przez nas i między ustami,
I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
One już daleko, daleko za górami!)
Tylko dajcie mu czas,
Dajcie czasowi czas,
Bo bardzo, bardzo,
Bardzo szkoda
Byłoby nas! „

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

homeless

dom. mój. gdzie. jest?

nie ma. go. nas.

 

pustka.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pain hard as diamond

Zaraz  miną 2 lata. chyba uczę się z tym żyć ..Kiedy wzbiera we mnie bunt jest tylko gorzej.staram sie kurwa naprawdę mocno. a kiedy zamykam oczy nad ranem wciąż marzę o tych chwilach kiedy bylismy beztroscy. mam za dużo czasu.za mało sił. jest tyle dróg,które chciałabym pokonać.z nim za rękę.ogranicza mnie własne ciało.a mimo to. On wciąż mnie chce. Chcę ja.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

abstynencja

Nie piję juz 1.5 roku. z jednej strony ciesze się, że nie jestem alkoholikiem ale czuję na czubku języka różowe wino z lodem i limonką kiedy upał sięga 30 stu stopni. lub teraz, nocą, starówką, grzańca w dłoniach pod zygmuntem wzdłuż barbakanu, nowym/starym miastem. zakochałam się w Warszawie.  zachłysnęłam się jej pięknem. niepowtarzalnym urokiem. mieszkając tak blisko jej serca wszystko nabrało innego znaczenia. z naszego dachu widać wszystko. można zaciągnąć się warszawą po brzegi. nasz prywatny raj. fajerwerki średnio kilka razy w miesiącu z miejscem w pierwszym rzędzie.

Trochę w to wsiąkłamm nie czuję się już turystką. wiem gdzie sprzedają torebki Louis Vitton, wiem gdzie iść na najlepsze pankejki, jak wygląda mappimg w Wilanowie,  jak na skroty wrócić ze starego miasta do domu. wsiąkłam.

Ten rok przyniósł wiele zmian ale stała mojej choroby jest kurewsko niezmienna. znów czekam na szpital. z tą różnicą ze wnprzyszlym roku o tej porze będę miała nazwisko na M. jeżeli faktycznie los daje coś a coś zabiera to moja noga była małą zapłatą za bezwarunkową miłość.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

nowy rok

nowy rok a stare problemy. no nie tylko stare. ojciec jest poważnie chory i tak wpierdalamy sobie tramadol (i inne przyjemności) oddaleni od siebie o -set kilometrów.

żal mi Go. nie chciałam, żeby zachorował. ma Małą, musi żyć. to wszystko jest popieprzone. wstydzę się tego, że kiedyś życzyłam mu źle….

***

z nowym rokiem nowe nadzieje?
oby. ćwiczę jak popieprzona. codzienne masaże przypominające tortury rodem z książek masterona. rower. taśmy. Monika przekazała historię choroby jakiemuś nowemu specowi. czekam na wieści. mój lekarz i nasz kontakt na zasadzie gorącej linii. za chwilę kolejne wnioski o przedlużenie świadczenia rehabilitacyjnego. a w kwietniu…. w kwietniu minie rok od początku tego koszmaru. r o k. kurwa. R    O    K.

***

chciałabym wiosnę, malinowe trampki, zdrowe nogi i Tysia obok. zwykły spacer. o tyle niezwykły, że niemożliwy. 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

IMAG2651

piszę
na raty

żyję
na spłatę

dług
ja kontra świat

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

„czarna dziura”

kolorowe zabawki
dla dużych dziewczynek
nadają
sens

w końcu
wszystko można
zamalować

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

pocztówka


mam sny
o bieganiu

nigdy nie byłam
maratończykiem

jednak teraz
jeden krok
to everest

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

mam ten stan
kiedy przecieka(m)
przez palce
złość
żal zlizuję
jak lody na patyku
wszytko w drzazgi
w piach
bolesne zadry
jak zdrady
których nie przykryją
żadne cover up
prędzej

out

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

„Ja po prostu za chwilę zwariuję,
albo zacznę myśleć o tym jakoś inaczej, z innej strony
albo w ogóle nie będę myślała.
Mówię do siebie: „Nie myśl. Jest tyle kobiet, które nie myślą i jakoś im idzie.”

piję piątą melisę i robię trzecie pranie. janda tylko przez chwilę bo pływam sobie na dźwiękach z kortezem.

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

..

bezdenna pustka. jednodniowy pęd, żeby zdążyć się pożegnać. leki w dawce ratunkowej i kolejny raz się pozbierał. moja nieudana operacja. i wczoraj kiedy ja byłam na granicy obłędu z bólu i Jego śmierć.

nie chce mi się żyć. przeżyłam tych wszystkich ludzi.  śmierć Dziadków. facetów. ojca. Julkę. wszystkich fałszywych bardziej i mniej przyjaciół. wszystkie zawody. swoje próby samobójcze. autoagresję. niedoszły ślub. piekło. straty. alkoholizm. wypadek. ostatnie 8 miesięcy bólu. zastrzyków morfiny. kolejnych diagnoz – gorszych od poprzednich…. nie chce żyć. mam dość.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

15.12.2015

Żegnaj Przyjacielu. Kocham Cię.

Ptyś

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

kortez

 

„Te stare płyty weź
Lubiłaś je
I tak na pamięć znam ich każdy dźwięk
(…)

A moje wiersze spal, zrób co chcesz
Bo jawnie szydzi z nas ich każdy wers”

za każdym razem, mam ochotę zaśpiewać „a moje wiersze spal… jako pierwsze”- potem spal co chcesz, mnie.
czekam na operację. nie wiem kiedy ten absurd osiągnął enerest. mogę bezproblemowo popełnić samobójstwo albo zostać dilerem. drażetki o sile morfiny. haj.
haj, nie mający nic wspólnego z rajem.

nie potrafię pisać, myśleć, żyć chyba. nie zdałam z tego egzaminu a poprawki nie przewidziano. nawet złota – zawsze będzie klatką. mój wewnętrzny neurotyk jest w ekstazie. gorzej nie było? nie wiem. nic. nie. wiem.

ktoś ukradł mi życie. 27 kwietnia 2015 roku. skończyłam się. cała reszta polega na oszukiwaniu innych. i siebie- przede wszystkim.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

coma

od rana słucham comy.

-chyba jesteś nie w sosie…?-chyba nie jestem…
-to przywiozę trochę sosu
-przywieź.

myślę o tych ludziach, których nie. nie będzie. o sobie-o tej- której nie ma. dylematy formatu dlaczego ja? odbija mi się. samotność.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

niezła jazda

i nie wiem czy to kwestia nowego lekarza prowadzącego, nowej diagnozy, czy widmo szpitala i cewnikowanie kręgosłupa sprawiły, że zaczęłam jeździć. zaczynając od 5km dziennie, które były w moim wypadku everestem, po 20-25 km. fakt, że to tylko stacjonarka i gdyby patrzeć przez pryzmat treningów – moje osiągnięcia mogłyby się wydawać śmieszne…ale!
jest realna szansa, że będę normalnie chodzić i w miarę normalnie funkcjonować. po tygodniach marazmu, wstałam z wózka i zaczęłam najcięższą walkę jaką przyszło mi dotąd stoczyć.
od miesięcy nie piję, ale wczoraj pierwszy raz miałam ochotę się upić ze szczęścia. pierwszy raz od ponad 5 miesięcy wyszłam z domu bez kul. nieporadnie, kulejąc, na śmiesznie małym dystansie – ale jednak :D

fingers crossed i oby tak dalej.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

182

dni. tyle minie 27 października. pół roku. od kiedy zmienił się mój świat o 180 stopni.

rzygam tym dosłownie
i w przenośni

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

kwartał

dziś mijają dokładnie 3 miesiące od kiedy zaczął się mój koszmar. miało być na chwilę. miało być książkowo i nudno. trochę gipsu, para kul, więc cool…
a teraz przyszło mi oglądać świat z poziomu kółek. ciężko się z tym oswoić… i ciężko tu być. chyba pojadę się pomodlić. jutro.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

jonoforeza z lignokainą

 

jestem na końcu świata. mój świat jest w twoich ramionach, tak bym chciała, żebyś mnie tam zabrał  jak najszybciej…

aha. zdiagnozowali mnie. mam to gówno. ale choćbym miała się czołgać, wyjdę z tego. nie wierzę im. nie i chuj.

Opublikowano Bez kategorii | Komentowanie nie jest możliwe

rehab

już prawie 2 tygodnie nie ćpam opioidów. początek odstawienia był najgorszy, ale staram się być silna. od czasu do czasu biorę setkę ketonalu, ale mogę go żreć jak draże, więc działa na zasadzie palcebo. we wtorek mam wizytę u speca z juesej. już widzę ten rachunek w dolarach. ale wszystko byłoby do przełknięcia gdyby nie ta jebana rehabilitacja. almost month. serio? po 5 zabiegach dziennie chyba będą mi musieli podstawiać wózek. cóż… zawsze to nowa bryka :D

wczoraj Mała skończyła 6 lat. Sto lat Siostrzyczko. Kiedyś pójdziemy na drina. Z naciskiem na pójdziemy.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

no to się po prostu w głowie nie mieści. my marne kreatury usłużnie oddający swoją pańszczyznę, jesteśmy po prostu żywcem okradani. gardzę politykami. nienawidzę tych kurw. przykrywek każdej partii. pustych sloganów, mydlenia oczu, zwyczajnego dorabiania się na naszej krzywdzie. nie o taką Polskę toczyły się wojny i powstania. a jeżeli o taką, to wolałabym, żeby nie istniała.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

tiptopy

20150619_200010-1

 

pamiętam jak stawiałam małe kroczki. tip-topy. stopa za stopą zachowując równowagę. jak po linie. mam 26 lat i uczę się chodzić. kiedy rozwiewają się jedne komplikacje, pojawiają się nowe. przestałam wierzyć w złe diagnozy, bo można od nich oszaleć. chodzę. dobra zbyt szumnie- ale będę chodzić. choćby nie wiem co.

i tak bardzo nie chcę wyjeżdżać. tyle nocy bez Ciebie. tyle dni. jak to zrobić, skoro do zdrowia Ciebie mi trzeba najbardziej?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

hard

jakie to wszystko jest trudne. borykanie się z chorobą, własnymi słabościami, oderwaniem od rodziny i przyjaciół, niekończącymi się wizytami w szpitalach, poradniach, prywatnych gabinetach lekarskich. kiedy stawiają przed tobą diagnozę, że możesz za chwilę umrzeć, albo że mogłeś wykitować przed chwilą, choćby wczoraj, wszystko traci na realności. człowiek czuje się jak w tanim filmie klasy b. no-przecież-to-mnie-nie-dotyczy-ten-dziwny-doktor-bełkocze-do-kogoś-innego. z jednej strony mam takie wsparcie w mężczyźnie jakiego nigdy nie miałam. jestem dosłownie noszona na rękach, a pokłady jego cierpliwości i miłości zdają się być nieskończone. z drugiej…czuję się potwornie samotna. z dala od Gaty, Danusi, Mamy. Żadna z nich nie wypełni tej pustki, tych godzin oczekiwania, nie wpadnie na kawę, nie powie, że zmieniłam się w dalmatyńczyka, a krwiaki na ciele wyglądają sexy.
popadam w coraz większy maraz, mam wrażenie, że o się nigdy nie skończy. brakuje mi cierpliwości do własnego ciała, do tego jak bardzo mnie ogranicza, do tego kim się stałam. zależnym bytem, pochłaniającym taką ilość leków, że mam wrażenie, jakbym mogła oświetlić w nocy pół stolicy.
staram się walczyć o każdy dzień, o każdą namiastkę niezależności. dopiero w chorobie człowiek rozumie jak z pozoru trywialne rzeczy mogą być trudne lub nawet nierealne dla innych.
mimo to – po kolejnej diagnozie nie stałam się innym człowiekiem. jestem zmęczona. po prostu przerażająco, dogłębnie…wykończona. i rozczarowana. sobą.

 

***

może mnie morze uspokoi. ukołysze. oby.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

wciąż? nadal.

key

 

 

nic nie jest proste. jeśli układa się jeden element, pieprzą się inne. stoję sobie na rozdrożu uczuć i relacji. nie wiem co dalej. nie pozwolę sobie na odpuszczenie JEJ. kocham ją wprost proporcjonalnie do tego jak mnie rani. jak ja potrafię ranić JĄ.

a mimo to…. żal. pewne wybory nie powinny mieć miejsca. jestem szczęśliwa, rozumiesz? z nim. bez niego mój świat przestanie istnieć. wiem, że nie jest pierwszym, ale będzie ostatnim. każdy oddech bez niego byłby pusty. bezcelowy. bezsensowny. nie kochałam tak innych. nie rozumiem, dlaczego miałabym to udowadniać innym. i Tobie. 

to On, rozumiesz? jego chcę. tylko jego. nie każ mi płacić za to takiej ceny. nie dokonałam wyboru Ty – On.  nie opuściłam Cię. nie zapomniałam. nie chcę myśleć, ze Cię zawiodłam. 

ja go kocham. tak mocno jak Ciebie. pierwszy raz. więc wybacz mi to. zrozum. spróbuj zaakceptować. proszę. nie umiem bez Niego żyć, tak samo jak bez Ciebie. 

i nie chcę. 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

ichuj.

ichuj. powinnam mieć zwierzątko o takim właśnie imieniu. ichuj – siad! ichuj- zdechł.
wszystko chuj, jak śpiewał sienkiewicz. zawsze, zawsze kiedy hepię sobie tęczą w końcu mi się cofa.

za-dużo-mam-tych-emocji. nienawidzę majów. nienawidzę chyba jednak bardziej od listopadów. dwa tak samo gówniane miesiące.

w dodatku mam nogę w gipsie. już 3 tydzień. kolejny raz tę samą. w tym samym miejscu. czeka mnie orteza i najpewniej rehabilitacja. chwilę temu 6(!) rocznica śmierci Dziadka… zaraz urodziny ojca. Boże…? czy uwolni mnie od tej paranoi tylko jego śmierć? przecież życzę mu stu lat. ma dla kogo żyć, ma kogo wychować. ale nie wytrzymuję tego.

tego milczenia i obłudnych telefonów 2 razy do roku. znów mam mu wysłać sto lat i się najebać?

zerzygamsięzerzygamsięzerzygamsięzerzygamsię

jak mam to przetrwać na obcym gruncie, bez najbliższych, będąc unieruchomioną w domu.

no kurwa mać… ichuj.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

empty

nie przyjechała na święta. to były pierwsze święta w całym moim życiu, które spędziłyśmy osobno. świadomość, że spędziła je sama (oprócz towarzyskich wizyt) rozrywa mi serce.
nie jestem pio. nie znam się na bilokacji…. a jebane teleporty nie istnieją…

po świętach spędzonych z rodziną P. zapytałam się go, czy zdaje sobie sprawę z tego, jakim jest farciarzem. Ma wszystko to, czego ja nie mam. Kochających się rodziców, cudowną siostrę, fantastycznych siostrzeńców, sympatycznego szwagra  itp. Powiedział mi, że to jak z wychowywaniem się w bogactwie. Kiedy coś jest dla Ciebie codziennością – staje się normalne.

 

I w sumie powinno być normalne. Bo czy rodzina, rodzeństwo to coś aż tak egzotycznego?
Dla mnie tak. I to nawet nie od momentu kiedy rodzice się rozeszli, tylko od śmierci Dziadków.Od tak chorej śmierci. A w końcu pustki….

SP_A0135

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

podział ról

mężczyzna powinien być silny i zdecydowany. prowadzić samochód szybko i bezpiecznie. spłodzić syna, zbudować dom, posadzić drzewo. mężczyzna powinien kupować kwiaty dwa razy w roku i oschle mówić o uczuciach. w chorobie walczyć o życie, nosić spodnie w taki sposób, jakby miał pół metrowego kutasa. mężczyzna powinien zdradzać, bekać po posiłku i mieć tatuaże. wojowniczo zdobywać pokarm w hipermarkecie. mężczyzna powinien popełniać błędy ortograficzne, pachnieć potem i nosić dziurawą bieliznę. pić wódkę wiadrami i zaciągać się papierosem bez użycia dłoni.

mężczyzna nie może być księgowym ani organistą.ma jeść surowe mięso i soczyście kląć.

kobieta powinna być głupsza. albo umiejętnie udawać głupszą. rodzić synów, wieszać wykrochmalone firanki i nie pytać. w ogóle mało mówić. kobieta powinna być wdzięczna, że mężczyzna w ogóle zwrócił na nią uwagę. 

taaaak…. schematy. pięknie powtarzane stereotypy od dziesięcioleci. a może jednak recepta …. na szczęście?

/takie sobie moje pierdolnie z przymrużeniem oka odnośnie ostatnich wydarzeń. jak zwykle nie o tym i nie w ten sposób. 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

what have you done?

pierwsza fala wściekłości już mi minęła. ale czuję, że nie ostatnia. nienawidzę słów bez pokrycia…pieprzonego pustosłowia. 

kocham… bla bla…wrócę….bla bla…tęsknię…bla bla

no i co teraz? boję się o nią. nie tak miało być. nie tak.
kolejny pieprzony dupek. kolejne rany. 

jutro Cię przytulę. już jutro. nareszcie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

modlitwa

dziękuję
że po tylu
latach
dałeś mi
wreszcie
Człowieka

***

nie będę się rozwodzić nad szczęściem, bo lubi sobie spierdolić. to niewypowiedziane. amen.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

sick situations

limit chorób wszelakich wyczerpałam do roku pańskiego 2020. co najmniej.
ok, fajnie być zaopiekowaną. wyprzytulną. wygrzaną. ale no…sz k.wa!
wiosna za pasem, słonko, łazienki, lasy i browar nad wisłą. tego chcę a nie niagary z nosa, zajętych zatok i bycia piżamowym zombie.

***

Danek wybrała suknię. To stało się tak namacalne jak jej pierścionek na serdecznym. chciałabym, żeby ten dzień był ziszczeniem jej marzeń. tyle trzeba zorganizować! ogarnąć. odłożyć. kupić. 

to już tylko 6 miesięcy ! (pełne portki tak bardzo.)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

rozrzucam pierdoły
po podłogach, parkietach, kaflach
chcę złapać za kostki iluzję,
że bałagan tworzę z rozmysłem. po

mysłem

(jakimś, jakimkolwiek)
myślałam

naiwnie

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

(nie)pokoju

tęsknię za mieszkaniem na pokoju. myślałam, że go nienawidzę, ale tęsknię..
za wszystkim co znałam. wtedy tęskniłam za miłością i ramionami. nie wiem czy cokolwiek jest mnie 
w stanie usatysfakcjonować. hłasko, stachura, wojaczek, dyjak. może nadwrażliwcy nie mają jakiejś przysadki? czegoś co odpowiada w mózgu za spełnienie. spokój?

może po prostu jestem chora na pierdolenie. niewiele się zmieniło od czasów Goethego.

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

święta

połykam opłatek
próbując znaleźć
dobre rozgrzeszenie

na świecie
jest pełno
małych dziewczynek

nie warto…
nie warto?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

hold on little girl

mama boi się tatuaży. ich nieodwracalności. a przecież mam pełno znaków przestankowych na ciele. małych pauz, niedorobionych samobójstw. zapisanych na wieczność emocji. duchów. wspomnień. ran głębszych niż rysy na skórze. 

powinnaś bać się mnie. ewentualnie o mnie. mamo, te wszystkie bzdury są nieważne. liczy się tylko oddech.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj